Aktualności

Назад

Powrót Czarnej Madonny na Ukrainę

: 4533 2017-07-14 08:00:00

Po 635 latach Czarna Madonna w wiernej kopii poświęconej 14 czerwca br. na Jasnej Górze w Częstochowie wróciła na Ukrainę. Wieczorem 12 lipca w ramach obchodów 325. rocznicy założenia Czerwonogradu (dawniej Krystynopol) przywieziony z Polski obraz przeniesiono do nowego kościoła pw. Ducha Świętego w tym mieście. Uroczystości przewodniczył arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki.
Po powitaniu obrazu w centrum Czerwonogradu przez duchowieństwo katolickie i prawosławne procesja z Czarną Madonną przeszła ulicami miasta do świątyni łacińskiej. W uroczystości uczestniczyli wierni z archidiecezji lwowskiej, władze miejscowe oraz pielgrzymi z Polski.
Proboszcz, ks. Mikołaj Łeśkiw złożył podziękowanie ojcom paulinom z Jasnej Góry w Częstochowie, którzy zaprezentowali kopię Czarnej Madonny dla parafii w Czerwonogradzie. 


Kazanie Metropolita Mieczysława Mokrzyckiego
Czcigodni Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego!
Szanowni Przedstawiciele Władzy z Panem Merem na czele!
Umiłowani Bracia i Siostry!

Sześćset trzydzieści pięć lat temu historia zapisała ważne wydarzenie. Oto książę Władysław Opolczyk, wyruszając z zamku w Bełzu, zabrał ze sobą ikonę Matki Bożej i chciał ją umieścić w swoim zamku w Opolu. Chciał mieć w swoim domu Matkę, przy której mógłby powtarzać codziennie: „Witaj, przez którą jaśnieje radość; Witaj, dla której klątwa odpuszczona; Witaj, która Adama podnosisz z upadku; Witaj, która od łez uwalniasz Ewę.”
Jego pragnienia jednak nie spełniły się, bo gdy w drodze do Opola, zatrzymał się na odpoczynek w Częstochowie, w pobliżu niewielkiego wówczas kościoła na Jasnej Górze, doświadczył znaku, który zmienił jego wolę i pragnienia. Otóż jak głosi legenda, konie ciągnące wóz z obrazem, nie chciały ruszyć z miejsca. Książę Władysław zrozumiał, że ma pozostawić obraz w tym miejscu. I gdy przeniesiono go do kościoła, konie spokojnie ruszyły w dalszą drogę.
Dzisiaj po sześciu wiekach jesteśmy świadkami innej drogi. Rozpoczęła się ona 14 czerwca na Jasnej Górze w Częstochowie, czyli niespełna miesiąc temu, a swój szczęśliwy koniec ma dzisiaj, tutaj w Czerwonogradzie, gdy w murach tej świątyni witamy powracający znak Matki, witamy tę ikonę nazywaną przed wiekami i dzisiaj, Matką Bożą Bełzką.
Wraca do nas w trudnym czasie aby umocnić naszą wiarę, ożywić nadzieję i uczyć drogi miłości.
Wraca do nas gdy w granicach Ukrainy toczy się wojna i gdy giną synowie tej ziemi, aby uczyć nas pokoju i przebaczenia.
Wraca do domu borykającego się z biedą i niesprawiedliwością, abyśmy w Niej mieli obronę i pocieszenie.
Wraca do domu, który tak jak przed sześcioma wiekami, tak i dzisiaj, jest domem wielu narodów, wyznań i kultur. Ale Jej to nie przeszkadza, gdyż Ona, Matka Syna Bożego, nie jest Matką jednego narodu, ale jest Matką Kościoła, czyli nas wszystkich, czego świadectwem jest nasza obecność i wspólna modlitwa.
Ten obraz, jak każdy obraz Matki Bożej, nie jest ani polski, ani ukraiński, ani włoski, ani niemiecki, ale nasz, twój i mój. Podobnie jak nie ma Ewangelii narodowej, ale jest Ewangelia Jezusa Chrystusa, ta sama, choć czytana w różnych językach, ale zawsze ta sama – Chrystusowa.
Dlatego radujmy się dzisiaj obecnością Matki, podobnie jak radowali się obecnością Matki uczestnicy wesela w Kanie Galilejskiej. I chociaż nie wszyscy wiedzieli wówczas, jak wielka była Jej rola w pierwszym cudzie uczynionym przez Jezusa, to jednak wszyscy mieli udział w tym cudzie, spożywając nie wodę lecz wino, korzystając z łaski Syna Bożego.
Podobnie i dzisiaj, nie wszyscy wyszli na spotkanie powracającej Matki, to jednak ufam, że wszyscy będą mieli udział w łaskach, jakie wyprosi dla mieszkańców tego miasta i okolicy.
Umiłowani Bracia i Siostry!
W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy bardzo ważne zdanie, wypowiedziane przez Maryję: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” Jest to jedyna zapisana w Biblii wypowiedź Maryi skierowana do nas. W Ewangelii Łukasza Maryja rozmawia z aniołem Gabrielem, z Jezusem, wychwala Boga w przepięknym kantyku Magnificat, jednak w dzisiejszym fragmencie Ewangelii Jana zwraca się do zwykłych ludzi. To tak, jakby w jednym krótkim zdaniu zawarła wszystko, co ma nam do powiedzenia.
My ludzie dwudziestego pierwszego wieku potrzebujemy tych słów, aby nie zagubić się w chaosie jaki daje nam świat.
My ludzie dwudziestego pierwszego wieku potrzebujemy Matki, aby nas prowadziła i wychowywała.
Dlatego zapraszam wszystkich chrześcijan, bez względu na narodowość i wyznanie, aby przez Tę Matkę prosić o jedność, nie tylko wiary, ale wspólnego dbania o dom, jakiemu na imię Ukraina. Niech tutaj spełnią się słowa Jezusa: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.”
W tym miejscu niech da się słyszeć wspólne i jednomyślne wołanie: chcemy pokoju i dobra, chcemy sprawiedliwości, chcemy szacunku dla życia, chcemy uczciwości.
Zatrzymując się przed tym obrazem miejmy świadomość, że wchodzimy do szkoły życia Matki Syna Bożego i dlatego warto dzisiaj zapytać - jakie drogowskazy daje nam Najświętsza Maryja Panna?
A odpowiadając na to pytanie powiedzmy, że uczy nas, iż podstawowym i najważniejszym zadaniem każdego z nas jest zaufanie Bożej woli i realizacja Bożego powołania. Maryja uczy nas tej najpiękniejszej i najtrudniejszej sztuki. Uczy, jak złączyć swoje życiowe drogi z celem chrześcijańskiego życia, jakim jest zbawienie i życie wieczne. Ona przypomina nam, że ostatecznym celem naszego życia jest prawdziwy dom, gdzie Ojciec niebieski oczekuje na każdego i każdą z nas.
Matka Boża chce, byśmy wszyscy do tego domu dotarli, dlatego zaprasza do pokornej i ufnej wiary w wolę Boga, wskazując wszystkim ludziom, że nie ma piękniejszej i lepszej drogi, jak tylko trwanie przy Jezusie i towarzyszenie Mu w każdym etapie życia, stawiając swoje kroki przy Jego krokach.
Matka Syna Bożego uczy nas, aby nasze codzienne drogi prowadziły również ku drugiemu człowiekowi. Pokazuje nam, jak można pięknie kochać, ofiarując całego siebie drugiemu człowiekowi. Uczy nas, jak wspaniałe może być ludzkie życie, jeśli budowane jest na fundamencie Bożych przykazań, spośród których największe i najważniejsze jest przykazanie miłości.
Stajemy dzisiaj wobec Matki, która uwierzyła i zaufała, prosząc: Prowadź nas Maryjo, przez nasz czas, który nie szczędzi nam niespodzianek, zaskoczeń, często zagrożeń. Prowadź nas ku wolności i pokojowi. Zachowaj nas od głodu, ognia i wojny, a w chwili naszej śmierci bądź naszą Orędowniczką.
Jako ludzie wiary, jako uczniowie Jezusa, mamy bowiem świadomość, że do tego co prawdziwie dobre, prowadzi nie absolutna wolność, lecz taka wolność, która przeżywana jest w Prawdzie, a tą Prawdą, jest Jezus i Jego Ewangelia. To jej światło rozświetla drogi naszego życia. Wytycza ich kierunek, ukazuje człowiecze powołanie i zadanie tu i teraz, w życiu doczesnym, i tam, za progiem wieczności.
Umiłowani!
Niech ta dzisiejsza uroczystość, przypomni nam wszystkim, że warto przez Maryję i z Maryją iść do Jezusa. To czego dzisiaj jesteśmy świadkami jest znakiem opieki Maryi nad nami. Zatem niech nasza codzienność, kiedyś okaże się znakiem naszej świętości, abyśmy nie zawstydzili Syna Bożego i jego Matki Maryi.
Trwajmy jednomyślnie na modlitwie, abyśmy ukazali światu wartość i wielkość wspólnoty Wieczernika, w którym Maryja trwa wraz z Apostołami na modlitwie. Niech ten znak jedności wiary towarzyszy temu miastu, które pisze swoją historię już trzysta dwadzieścia pięć lat i oby kolejne lata i wieki zapisywały wspaniałe świadectwo życia, nie w podziałach i sporach, ale w jedności i wzajemnym szacunku.
Z takim przesłaniem i zadaniem wracajmy w naszą codzienność, budując Królestwo Boże na ziemi, którego najdoskonalszym obrazem, niech będzie nasze uczciwe i pełne ufności życie na wzór Matki Syna Bożego z bełzkiego zamku, a dzisiaj z Czerwonogradu. Amen.
(KAI Lwów)

Autor : Konstanty Czawaga

Назад