Aktualności

Назад

Homilia Metropolity Lwowskiego Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego z okazji koronacji figury Matki Bożej Fatimskiej w Sanktuarium w Krysowicach i początku Roku Fatimskiego w lwowskiej archidiecezji

: 3458 2017-05-14 00:11:27

Do II wojny światowej w Krysowicach, które należały do parafii Mościska, było około ośmiuset wiernych. W kaplicy, gdzie głównym ołtarzem był obraz Chrystusa Ukrzyżowanego, ojcowie redemptoryści z Mościsk w niedziele i święta odprawiali dla tutejszych rzymokatolików Msze święte. Śmierć ks. Andrzeja Skrobacza w 1942 roku, duszpasterza tutejszej miejscowości, sprawiła, że nie miał kto zaopiekować się budynkiem. Okupacja sowiecka dokonała zniszczeń, bowiem kaplicę zamieniono na magazyn środków chemicznych.

Kiedy przyszły czasy wolności zaczęto starania o przyznanie tego skromnego gmachu mieszkańcom Krysowic. Od wiosny 1991 roku rozpoczęto odnawianie i rozbudowę kaplicy. Dzięki pomocy ks. Józefa Legowicza z Mościsk i przybyłych z Polski  dwóch kapłanów:  ks. Andrzeja Ramsa i ks. Andrzeja Maliga, rozpoczęła się nowa historia tego miejsca. Starsi dobrze pamiętają jak wielkiego wysiłku wymagało odnowienie i rozbudowa kaplicy, aby dostosować ją dla potrzeb parafii.

7 października 1995 roku w święto Matki Bożej Różańcowej oddano świątynię krysowicką pod opiekę Matki Bożej Fatimskiej, a w listopadzie tegoż roku rozpoczęła się peregrynacja obrazu Matki Bożej Fatimskiej.

Zgodnie z dekretem ks. abp Mariana Jaworskiego 13 października 1997 roku kościół w Krysowicach został ogłoszony jako Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, zatem w tym roku obchodzimy dwudziestolecie ustanowienia Sanktuarium.

To krótkie spojrzenie na historię tego miejsca, niech pozwoli nam lepiej zrozumieć doniosłość i rangę tej koronacji.  Ona wypływa z wielkiej wiary i troski, ona jest owocem wielkiego zaufania wobec Matki Bożej, ona jest znakiem zwycięstwa, jakie dokonało się przez Maryję, tę Apokaliptyczną Niewiastę, która stanęła naprzeciw wielkiego Smoka ognistego, mającego siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów, i którego ogon zmiata trzecią część gwiazd z nieba. Jego zamysłem było zniszczenie, a owocem działania śmierć. I jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, smok został pokonany, Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, a Jej Dziecko znalazło swoje miejsce u Boga, przy Jego tronie.

Dzisiejsza uroczystość koronacyjna jest ogłoszeniem prawdy, którą obwieścił głos mówiący z nieba: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”.

Nakładając koronę na figurę Matki Bożej potwierdzamy tę prawdę, dodając w tym znaku nasze przekonanie, że zwycięstwo dokonało się przez wiarę, zaufanie i przyjęcie woli Boga w życiu Niewiasty z Nazaretu, Najświętszej Maryi Panny.

Dlatego powtarzamy słowa z dzisiejszej Ewangelii i błogosławimy życie Matki Syna Bożego, błogosławimy Jej odwagę, błogosławimy Jej troskę i poświęcenie. Nie wolno nam jednak pozostać tylko na tym uwielbieniu, musimy przyjąć i dalsze słowa, które powiedział Jezus, a które odnoszą się do nas, do naszej codzienności: „Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”.

Zatem ta koronacja, nie może zakończyć się miłym wspomnieniem. Nie możemy być dumni z tego, że zebraliśmy złoto na koronę, że poświęcił ją 3 maja w Rzymie papież Franciszek, że zdecydował iż będzie to koronacja papieska, czyli posiadająca najwyższą rangę, ale musimy być dumni z naszego błogosławionego życia polegającego na słuchaniu słowa Bożego i na jego zachowaniu w naszych czynach, myślach i słowach.

To nasze czyny mają być diamentem dołączonym do tej korony, to nasze słowa mają nadać tej koronie szlachetności, a nasze pragnienia mają być powtórzeniem i spełnieniem tego jednego Maryjnego słowa: TAK, wypowiedzianego dla Boga, dla Jego prawdy, dla Jego sprawiedliwości i wierności.

Umiłowani Bracia i Siostry!

Jesteśmy tutaj dzisiaj również po to, aby rozpocząć jubileusz stulecia Objawień w Fatimie.

Jesteśmy po to, aby nie tylko przypomnieć orędzie Maryi, ale zrozumieć jego znaczenie. Dlatego spójrzmy na historyczny kontekst tego wydarzenia.

Portugalia szczególnie ukochała Maryję. Nabożeństwo do Niej kwitło od początku powstania państwa, czyli od dwunastego wieku. Założyciel i pierwszy król Portugalii, Alfons, oddał swój kraj pod opiekę Matki Bożej poprzez ślub, jaki złożył za zgodą całego Narodu, u początków państwowości swego królestwa.

W siedemnastym wieku, kolejny król Jan IV Odnowiciel, obwołał Maryję Królową i patronką Portugalii. Od tego momentu, królowie tego kraju, nie wkładali na głowę królewskiej korony. W czasie uroczystości państwowych korona leżała zawsze na poduszce, z prawej strony króla. Był to wyraz wielkiego szacunku dla jedynej Królowej, dla Matki Syna Bożego.

Zmieniło się to jednak w osiemnastym wieku, kiedy do władzy dochodzi masoneria. W 1908 roku dokonano zamachu na króla i jego syna, obalając monarchię i ustanawiając republikę. Zapowiedziano wówczas, że w ciągu dwóch pokoleń katolicyzm zostanie usunięty z Portugalii, a Lizbonę, stolicę państwa, ogłoszono ateistyczną stolicą świata.

Podjęto wielką walkę z Kościołem Katolickim. Zlikwidowano zakony, odebrano Kościołowi szkoły, szpitale, przytułki i sierocińce. Zlikwidowano na uniwersytetach wydziały teologiczne, zerwano kontakty ze Stolicą Apostolską i zniesiono wszystkie święta i uroczystości kościelne. Nie wolno było obchodzić między innymi Świąt Bożego Narodzenia i Zmartwychwstania Pańskiego. Duchowieństwu zakazano publicznie używać sutanny i habitu zakonnego. Portugalia miała pozbyć się Boga, a co za tym idzie, miała być w każdej dziedzinie życia ateistyczna.

W takich to właśnie czasach, w roku 1917 doszło do objawień Matki Bożej w Fatimie. Masoni określali to wydarzenie jako: „żałosną i wsteczną próbę pogrążenia Portugalczyków raz jeszcze w ciemności czasów przeszłych”. Ogłosili wielki manifest, który kończył się słowami: „Wyzwólmy się i oczyśćmy nasze umysły nie tylko z głupawej wiary w takie ordynarne i śmiechu warte sztuczki jak Fatima, ale zwłaszcza z jakiejkolwiek wiary w to, co nadnaturalne, i w rzekomego Boga wszechmogącego, wszechwiedzącego. Jest to narzędzie łajdaków o wyrafinowanej wyobraźni, którzy dla własnych celów pragną zdobyć łatwowierność ludu”.

W gazetach szydzono z objawień. W dolinie objawień wygłaszano bluźniercze mowy i organizowano prześmiewcze procesje. A w 1922 roku, zaminowano i wysadzono w powietrze, kaplicę zbudowaną w miejscu objawień.

Apokaliptyczny smok, najbardziej wyrafinowane zło, podjęło walkę z Bogiem i Matką Syna Bożego. Jednak ta walka była skazana na przegraną. Dwadzieścia lat po objawieniach masoneria utraciła władzę, a Niewiasta obleczona w słońce podeptała głowę smoka.

Uczyniła to na drodze miłości, zapraszając najpierw troje pastuszków: Łucję, Hiacyntę i Franciszka, aby podjęli modlitwę o nawrócenie. Miało to miejsce dokładnie sto lat temu, 13 maja. Dzieci usłyszały wówczas z ust Pięknej Pani: „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię! Jestem z nieba. Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, trzynastego dnia o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę.” Później Maryja skonkretyzowała swoją prośbę mówiąc: „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny”.

Matka Boża prosiła dzieci o pokutę za grzechy ludzkości oraz o ofiary i zadośćuczynienie za obrażanie Jej Syna. Siostra Łucja później tak objaśniała tę prośbę: „Pokuta, o którą prosi Bóg, jest następująca: prowadzić życie sprawiedliwe i zgodne z Bożymi Przykazaniami; ze wszystkiego czynić ofiary i składać je Bogu. On pragnie, aby wszystkie dusze w taki sposób rozumiały pokutę, ponieważ niektórzy ludzie przez pokutę rozumieją tylko ostre umartwienie się, a nie odczuwają siły i potrzeby codziennej, zwyczajnej pracy nad sobą, wiodą życie letnie i pozostają w grzechu. W czasie modlitwy w kaplicy, Bóg do mnie powiedział: «Pokuta jakiej wymagam, to składanie ofiary z wypełniania codziennych obowiązków i zachowanie moich przykazań». Tak rozumiane wezwanie do pokuty jest szczególnie aktualne i naglące w obecnych czasach, kiedy ludzie tracą ducha ofiary i lekceważą obowiązki wynikające z ich życiowego powołania. Zamiast stawić czoło rzeczywistości, często uciekają od obowiązków. W przypadku małżeństw duch ofiary oznacza wspólne dźwiganie przez męża i żonę ciężarów codzienności”.

W tych słowach siostry Łucji odnajdujemy dla siebie miejsce w Orędziu Fatimskim. Odnajdujemy je szczególnie tutaj, na Ukrainie, gdzie zagubionych zostało wiele wartości, gdzie przez dziesiątki lat prowadzono walkę z Bogiem i Kościołem, gdzie zasiano w wielu sercach ziarno ateizmu.

I chociaż przyszła wolność, odbudowano wiele kościołów i nikt nie zabrania nam chodzenia na liturgię, przyjmowania sakramentów świętych, przyznawania się do wiary, to jednak  ciągle widzimy jak bardzo potrafimy być letni w wyznawanej wierze, jak bardzo przyjmujemy tylko  zewnętrzne znaki i one nas zadowalają. A przecież naszej świętości w ten sposób nie zbudujemy, gdyż ona nie polega na łudzeniu samego siebie. O takiej postawie powiedział Jezus: „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.  Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?»  Wtedy oświadczę im: «Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!»”

Kochani Bracia i Siostry!

13 maja 2000 roku, miałem okazję jako sekretarz św. Jana Pawła II, uczestniczyć w jego pielgrzymce do Fatimy. Zapamiętałem i noszę w swej pamięci wypowiedziane wówczas papieskie słowa: „W swej macierzyńskiej trosce Najświętsza Panna przybyła tutaj, do Fatimy, prosić ludzi, żeby nie obrażali już nigdy Boga, naszego Pana, który tak bardzo jest obrażany. Do mówienia skłania Ja ból matki; chodzi o los Jej dzieci.”

Powtarzam te słowa dzisiaj w Krysowicach, kiedy nakładamy na Figurę Fatimską koronę i kiedy mamy powrócić do swej  codzienności jako świadomi potrzeby spełnienia się Orędzia Fatimskiego w naszym życiu.

Dlatego proszę w tym świętym miejscu, w tej naszej Krysowickiej Fatimie, abyśmy nie byli bólem dla Matki, abyśmy nie ranili Bożego Serca i abyśmy powracali tutaj każdego trzynastego dnia miesiąca.

Proszę, abyśmy czynili pokutę połączoną z codzienną modlitwą różańcową w intencji pokoju na świecie i Ukrainie.

Proszę aby nienawiść nie zwyciężała naszych słów, myśli  i czynów, ale wspólne pragnienia i jedna wiara, przyczyniły się do nawrócenia świata, a w nim Rosji, czego tak bardzo pragnęła Maryja, wymieniając ten kraj i wskazując jak bardzo on potrzebuje nawrócenia i przemiany. Dzisiaj to wołanie Matki jest nadal aktualne i ciągle niespełnione.

Proszę abyśmy podejmowali trud pokutnej pielgrzymi i nawiedzając to Sanktuarium, zawsze, ofiarowali siebie, swoich najbliższych, naszą ojczyznę i cały świat Niepokalanemu Sercu Maryi.

Zapamiętajmy, jeśli ma przyjść zwycięstwo, to niech przyjdzie przez Maryję. Dlatego za św. Janem Pawłem II powtarzam „Totus Tuus” – „Cały Twój”. Amen.

 

 



Назад