Mszy Świętej przewodniczył metropolita lwowski arcybiskup Mieczysław Mokrzycki razem z biskupami pomocniczymi Edwardem Kawą i Leonem Małym oraz biskupem pomocniczym diecezji kamieniecko-podolskiej Radosławem Zmitrowiczem i biskupem pomocniczym diecezji charkowsko-zaporoskiej Janem Sobiło i ks. Andrzejem Legowiczem, licznych księży archidiecezji lwowskiej, którzy przybyli, aby złożyć hołd ojcu ich brata w kapłaństwie.
W homilii Metropolita podkreślił, że dziś jest czas na spłacenie modlitewnego długu świętej pamięci Stanisława, który z różańcem w ręku modlił się za całą Archidiecezję Lwowską, za biskupów, kapłanów, osoby konsekrowane, za rodziny, młodzież i dzieci, w wyniku czego owocem jego życia blisko Boga stało się powołanie jego syna Andrzeja i reszty dzieci, które zachowały wiarę, zdobyły wykształcenie, założyły rodziny i opiekują się swoimi dziećmi, tak jak opiekowali się nimi ich mama i tata.
- Świetej pamięci Stanisław cierpliwie niósł krzyż na swoją Golgotę, aby móc powiedzieć: „Bieg ukończyłem. Wiary ustrzegłem. Na koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości”.
Niech będzie mi wolno przywołać w tym miejscu postawę wnuczki Karoliny, a tak naprawdę jej przeczucie o szczęśliwym życiu dziadka. Miało to miejsce już po śmierci Stanisława. Kiedy zobaczyła swego smutnego i zapłakanego brata, stwierdziła: „Mieciu, czemu jesteś smutny? Przecież Bóg powiedział do dziadka – Staszek trzeba iść do nieba”.
Miejmy zatem ufność, że idzie w stronę nieba, a my towarzyszymy poprzez nasze modlitwy. (...)I chociaż dzisiaj zasmuca nas konieczność rozstania ze zmarłym Stanisławem, to przecież wiara rozjaśnia nasze myśli właśnie tą obietnicą spotkania, kiedy to Bóg: „Raz na zawsze zniszczy śmierć (...) i otrze łzy z każdego oblicza...”.
Po Mszy św. Słowo do wszystkich obecnych skierował syn zmarłego – ks. Andrzej Legowicz, aby podziękować wszystkim, którzy towarzyszyli i wspierali jego rodzinę w trudnych latach choroby ojca, wszystkim, którzy przybyli dzisiaj, aby złożyć ostatnie wyrazy szacunku i wesprzeć rodzinę w czasie żałoby. A jego ojcu ks. Andrzej dziękował za dar życia i wzór do naśladowania, za miłość i szacunek dla matki, za błogosławieństwo w wyborze drogi życiowej swoich dzieci, za codzienną modlitwę za nie, za to, że w trudnych chwilach prześladowań za wiarę, podjął odważną i odpowiedzialną decyzję, aby poprowadzić swoje dzieci do świątyni:
- Nie pamiętam dnia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg tej katedry, Tato, ale w mojej pamięci i pamięci Mamy i Teresy na zawsze pozostanie dzień, w którym byłeś tu po raz ostatni - dzień twojego pogrzebu. Dziękuję tato.
Pan Stanisław zmarł 23 maja 2023 roku w wieku 77 lat po długiej walce z chorobą. Miejscem spoczynku doczesnych szczątków Stanisława Legowicza, męża Janiny, ojca trojga dzieci i dziadka 5 wnucząt, jest cmentarz Janowski we Lwowie.
Autor : Wita Jakubowska