Aktualności

Назад

„Nie umiera ten, kto pozostaje w sercach innych”. Abp M. Mokrzycki przewodniczył pogrzebowi Bohatera Ukrainy Witalija Świncickiego we Lwowie.

: 3568 2023-01-31 14:36:13

Krewni i przyjaciele zmarłego, jego sąsiedzi i parafianie, liczni księża z okolicznych parafii rzymsko- i greckokatolickich, a także kapelani wojskowi archidiecezji lwowskiej przybyli, by odprowadzić obrońcę Ukrainy do miejsca jego ostatniego ziemskiego spoczynku miejsce i złożyć ostatnie wyrazy szacunku bratu i przyjacielowi.

Pod czas kazania metropolita lwowski powiedział:

„Pogrążona w bólu i cierpieniu Rodzino!
Drodzy Żołnierze, obrońcy Ojczyzny!
Umiłowani Bracia i Siostry!

Z wielkim darem modlitwy stajemy dzisiaj w tej katedralnej świątyni, aby towarzyszyć świętej pamięci Witalijowi Święcikiemu w jego ostatniej ziemskiej wędrówce i stanąć blisko jego rodziny w tej jakże trudnej dla nich chwili.

Jesteśmy tutaj, aby modlitwą wdzięczności dziękować za bohaterstwo i odwagę żołnierza, obrońcy Ojczyzny. Jesteśmy po to, aby prosić Boga i Jego miłosierne serce o dar zbawienia dla Witalija.

W tej chwili, jakże trudnej, nie jest łatwo mówić o śmierci i nie jest łatwo mówić o życiu.

Jakże trudno ubrać w słowa, to ostatnie pożegnanie, z jakim przychodzi się nam dzisiaj zmierzyć. Bo co można powiedzieć, aby uciszyć wielki ból, jaki dotknął kilka rodzin, którym cierpienie wyciska łzy żalu, rozum stawia pytanie – jak mogło dojść do takiej tragedii, a wiara mówi o nadziei życia wiecznego.

Co powiedzieć rodzinie, w której urodził się, wychował, wykształcił i skąd wyruszył w drogę na front?

Co powiedzieć żołnierzom, którzy mimo wielu doświadczeń wojny ciągle przeżywają rozstanie z żołnierzem, który dzielił ich trud walki?

Co powiedzieć wspólnocie parafialnej, z której odchodzi znajomy, przyjaciel i kolega?

Co mam powiedzieć wam tutaj zgromadzonym?

W tym momencie przypomina mi się powiedzenie, że: „Nie umiera ten, kto pozostaje w sercach innych”. Nie umiera, ponieważ, jak mówi mędrzec: „Ludzie wielcy i szlachetni gotowi są oddać życie w obronie wartości, którym służą”.

Przychodzą mi na myśl również słowa z Ewangelii według św. Jana, w których słyszymy bardzo znamienne słowa Pana Jezusa pouczającego nas o postawie miłości. Są one nam bardzo dobrze znane, ale mimo to przywołam je nad trumną żołnierza Witalija, gdyż odnoszą się do tego, co zrobił dla ciebie, dla mnie i dla Ojczyzny. Otóż Jezus mówi, że: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.

I oto na katafalku spoczywa dzisiaj taka miłość, która poświęciła swoje życia dla bliźnich i Ojczyzny. Potrzeba zatem nad tą miłością się pochylić i oddać jej największy szacunek i honor. (…)Oto jest jego świadectwo największej miłości. Sam o nim powiedział. Sam je wybrał.

Poszedł na wojnę, jak powiedział: „Z przekonaniem, że mój Bóg jest ze mną”. My natomiast chcemy powiedzieć – Żołnierzu Witaliju, który walczyłeś ATO od samego początku, od 2014 roku, w 80 Brygadzie Desantowo-Szturmowej, który przeżyłeś 46 lat i zostawiłeś rodzinę, a w niej swoją córkę Bożenę, chcemy tobie dzisiaj powiedzieć – „Twój Bóg jest z tobą”.”

Po zakończeniu uroczystości pogrzebowych arcybiskup Mieczysław Mokrzycki podziękował wszystkim, którzy przybyli pożegnać poległego żołnierza Witalija Świncickiego, spłacić dług wdzięczności, jaki wszyscy jesteśmy winni ludziom, którzy bronią naszego kraju przed rosyjską agresją i poświęcają swoje życie za wolność i pokój Ukrainy.


Kazanie abpa M. Mokrzyckiego na pogrzebie Bohatera Ukrainy

Witalija Świncickiego we Lwowie (30.01.2023)

Pogrążona w bólu i cierpieniu Rodzino!

Drodzy Żołnierze, obrońcy Ojczyzny!

Umiłowani Bracia i Siostry!

Z wielkim darem modlitwy stajemy dzisiaj w tej katedralnej świątyni, aby towarzyszyć świętej pamięci Witalijowi Święcikiemu w jego ostatniej ziemskiej wędrówce i stanąć blisko jego rodziny w tej jakże trudnej dla nich chwili.

Jesteśmy tutaj, aby modlitwą wdzięczności dziękować za bohaterstwo i odwagę żołnierza, obrońcy Ojczyzny. Jesteśmy po to, aby prosić Boga i Jego miłosierne serce o dar zbawienia dla Witalija.

W tej chwili, jakże trudnej, nie jest łatwo mówić o śmierci i nie jest łatwo mówić o życiu.

Jakże trudno ubrać w słowa, to ostatnie pożegnanie, z jakim przychodzi się nam dzisiaj zmierzyć. Bo co można powiedzieć, aby uciszyć wielki ból, jaki dotknął kilka rodzin, którym cierpienie wyciska łzy żalu, rozum stawia pytanie – jak mogło dojść do takiej tragedii, a wiara mówi o nadziei życia wiecznego.

Co powiedzieć rodzinie, w której urodził się, wychował, wykształcił i skąd wyruszył w drogę na front?

Co powiedzieć żołnierzom, którzy mimo wielu doświadczeń wojny ciągle przeżywają rozstanie z żołnierzem, który dzielił ich trud walki?

Co powiedzieć wspólnocie parafialnej, z której odchodzi znajomy, przyjaciel i kolega?

Co mam powiedzieć wam tutaj zgromadzonym?

W tym momencie przypomina mi się powiedzenie, że: „Nie umiera ten, kto pozostaje w sercach innych”. Nie umiera, ponieważ, jak mówi mędrzec: „Ludzie wielcy i szlachetni gotowi są oddać życie w obronie wartości, którym służą”.

Przychodzą mi na myśl również słowa z Ewangelii według św. Jana, w których słyszymy bardzo znamienne słowa Pana Jezusa pouczającego nas o postawie miłości. Są one nam bardzo dobrze znane, ale mimo to przywołam je nad trumną żołnierza Witalija, gdyż odnoszą się do tego, co zrobił dla ciebie, dla mnie i dla Ojczyzny. Otóż Jezus mówi, że: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.

I oto na katafalku spoczywa dzisiaj taka miłość, która poświęciła swoje życia dla bliźnich i Ojczyzny. Potrzeba zatem nad tą miłością się pochylić i oddać jej największy szacunek i honor.

Kochani Bracia i Siostry!

Na jednym z pomników upamiętniających bohaterską postawę żołnierzy napisano: „Przechodniu, idź i powiedz wszystkim, bez wyjątku, żeśmy tu wszyscy legli dla nich, dla Ojczyzny, dla Jej praw dla Jej istnienia i dla Jej wolności. Niech kontynuują nasze dzieło”.

Warto więc w kontekście tych słów postawić pytanie – A czym jest Ojczyzna?

Ojczyzna to dom rodzinny, to matka, ojciec, brat i siostra, sąsiad i znajomy. Ojczyzna to wieś i miasto, to pola, łąki i lasy, ulice i domy, zabytki przyrody i historii, dzieła sztuki, język, historia, kultura i tradycja. Ojczyzna to miejsce urodzenia, wychowania i wzrastania, to miejsce, za którym się tęskni będąc w oddaleniu. Ojczyzna to groby, to małe cmentarze i wielkie nekropolie.

Dzisiaj tęrefleksje wypowiadam nad trumną świętej pamięci Witalija Święcickiego, człowieka, który oddał życie dla Ojczyzny, a my żyjący mamy głosić jego bohaterski czyn, wszystkim, bez wyjątku.

Każdy człowiek ma obowiązki względem swojej Ojczyzny, a tym największym obowiązkiem jest miłość do kraju. Obowiązek ten to czynność, którą z konieczności powinniśmy wykonywać; a ta konieczność wypływa z prawa naturalnego, Bożego i ludzkiego. Poczucie takiego obowiązku pociąga dzisiaj wielu ludzi, szczególnie mężczyzn do wojska. Dzieje się tak w czasie, kiedy potrzeba obronić Ojczyzny, kiedy wielu nie myśli o sobie, ale o domu, któremu na imię Ukraina.

Witalij miał w swoim życiu dwie Ojczyzny. Jedną była dla niego Polska. Wiązały go z nią więzy krwi i poczucie przynależności do narodu polskiego. Drugą była Ukraina. To w niej się urodził, kształcił, pracował, służył bliźnim i kochał ją, jako miejsce swego życia. I chociaż nigdy nie wstydził swej polskości i wiary, to spełnił swój obowiązek wobec kraju swego zamieszkania. Nie wyjechał z niej, ale wyruszył bronić i walczyć wolności, bo tutaj było jego życie, jego dom, jego przyjaciele i wreszcie jego rodzina.

Wielekroć słyszał, że Ojczyznę nazywamy naszą Matką, która nas wykarmiła cieleśnie i duchowo, dlatego tę Ojczyznę winniśmy kochać, gdyż nakazuje nam to prawo Boże, wyryte w naszych sercach. Witalij pragnął Ojczyzny silnej, bogatej, dobrze zorganizowanej, w której wszystkim żyłoby się dobrze. Z takim pragnieniem poszedł na wojnę i przelewając swoją krew położył pod taką Ojczyznę fundament, nie z kamienia, cegły czy betonu, ale ze swego życia. Sam zresztą o tym zaświadczył, gdy zapytany przez dziennikarza – „co Pan czuł, kiedy dostał Pan wezwanie?” odpowiedział: „Nie dostałem żadnego wezwania, jestem ochotnikiem. To była kwesta mojego sumienia. Wystarczyło i tego wszystkiego, co wydarzyło się na Majdanie, zwłaszcza lutowe wydarzenia, kiedy zginęło tylu młodych mężczyzn – studentów, bezbronnych, niewinnych ludzi. A kiedy zaczęła się wojna, na front pojechali młodzi i niedoświadczeni chłopaki, jeszcze żołnierze na kontrakcie, którzy mają po dwadzieścia lat, ja nazywam ich synami, więc poszedłem na ochotnika. Jak
mogłem być tutaj, gdy oni tam giną? Dla mnie człowieka, który był w wojsku, ma pewne doświadczenie wojskowe – odpowiedź była oczywista”.

Oto jest jego świadectwo największej miłości. Sam o nim powiedział. Sam je wybrał.

Poszedł na wojnę, jak powiedział: „Z przekonaniem, że mój Bóg jest ze mną”. My natomiast chcemy powiedzieć – Żołnierzu Witaliju, który walczyłeś ATO od samego początku, od 2014 roku, w 80 Brygadzie Desantowo-Szturmowej, który przeżyłeś 46 lat i zostawiłeś rodzinę, a w niej swoją córkę Bożenę, chcemy tobie dzisiaj powiedzieć – „Twój Bóg jest z tobą”. A dzisiaj niech zaprowadzą ciebie do Niego aniołowie, a gdy tam przybędziesz, niech przyjmą cię męczennicy i wprowadzą cię do Królestwa życia wiecznego. Amen.

 

 

Autor : Aleksander Kusyj

Назад