Aktualności

Назад

Życie jak ziarno gorczycy. Kard. Jaworski wrócił do Kalwarii

: 2772 2020-09-11 16:55:25

Msza św. z obrzędem pożegnania została poprzedzona czuwaniem modlitewnym. Przy biciu kalwaryjskich dzwonów do bazyliki Matki Bożej Anielskiej wprowadził trumnę z ciałem zmarłego 5 września kard. Mariana Jaworskiego bp Damian Muskus OFM.

Eucharystii, z udziałem niemal 30 przedstawicieli polskiego i ukraińskiego episkopatu, delegacji rządowych i samorządowych, kapłanów, osób konsekrowanych, bliskich i przyjaciół pierwszego po wojnie metropolity lwowskiego obrządku łacińskiego, przewodniczył jego następca abp Mieczysław Mokrzycki.

Homilię wygłosił o. Romuald Kośla OFM, który przypomniał związki zmarłego kardynała z polską Jerozolimą. - Opatrznościowe było jego dorastanie do służby kapłańskiej właśnie tu, na Kalwarii, w cieniu krzyża, u boku Bolejącej Matki – mówił. Jak podkreślił, tutaj młody ksiądz Jaworski zrozumiał, że kapłaństwo wymaga od człowieka "świętego unicestwienia" i "szaleństwa miłości", które może doprowadzić do "prawdziwego poznania siebie, zakochania się w Chrystusie i naśladowania Go w służbie człowiekowi".

- Ksiądz kardynał sam zachwycał się pięknem ludzkiej natury i dążył do tego, aby ludzie zechcieli je odkryć, aby pokochali całe swoje człowieczeństwo, niczego nie wyłączając, nawet jego słabości, kruchości - wspominał zakonnik. - Na wszystkie możliwe sposoby ukazywał słowem i życiem, jak piękny jest człowiek, którego odkupił Jezus Chrystus, nawet jeśli sam tego nie dostrzega, jak piękny jest każdy człowiek w swej pełni, nawet jeśli błądzi - dodał.

Ojciec Kośla wyjawił, że kard. Jaworski w swojej ostatniej woli prosił, aby kazanie pogrzebowe było "dziękczynieniem Opatrzności Bożej za Jej cudowne znaki dla naszej Archidiecezji Lwowskiej po upadku reżimu totalitarnego i ateistycznego". Deklarując wypełnienie woli zmarłego, wezwał do dziękczynienia za odrodzone życie religijne w archidiecezji lwowskiej po upadku komunizmu.

Dziękował za "niezłomnych ludzi wiary, którzy pod pręgierzem programów ateizacji, czyli wypłukiwania różnymi narzędziami osocza boskiego życia z ludzkich dusz, pozostali wierni Chrystusowi i Jego miłości", za tych, którzy oddali swoje życie za Chrystusa i nie ugięli się przed represjami totalitarnego państwa, za odnowione struktury kościelne i parafie, seminarium duchowne i odrodzenie życia zakonnego na Ukrainie oraz pielgrzymkę Jana Pawła II w 2001 roku i beatyfikację abp. Józefa Bilczewskiego i ks. Zygmunta Gorazdowskiego.

Franciszkanin zauważył ponadto, że kard. Marian Jaworski, podobnie jak Jan Paweł II i kard. Franciszek Macharski, odszedł do domu Ojca w sobotę, czyli w dniu poświęconym szczególnie Matce Bożej. - Zdumiewające, że ci trzej pasterze Kościoła, odpowiedzialni za owce im powierzone, rozkochani za życia w Ukrzyżowanym i Jego Bolesnej Matce, wierni kalwaryjscy pielgrzymi, do wieczności przeszli przez Jej odpłacające miłością za miłość Niepokalane Serce - dodał.

- Księże kardynale Marianie, nawiedzając kalwaryjskie sanktuarium, zapewne nieraz patrzyłeś na siebie i widziałeś przede wszystkim swoją słabość i bezradność. Chrystus jednak i Jego Matka widzieli cię w całej rozciągłości pasterskiej misji, jakiej się podjąłeś; widzieli cię w tym, co wybiegało poza czasy i okoliczności, w których przyszło ci służyć, kochać i cierpieć - mówił zakonnik.

Jak stwierdził, im bardziej kardynał doświadczał słabości, zwłaszcza po wypadku i w ostatnich miesiącach życia, tym bardziej w pokorze oddawał ją Chrystusowi przez Maryję. Według niego, słabość zmarłego hierarchy była fundamentem jego "pokornej świętości". - Wiedziałeś, że idąc za Chrystusem drogą krzyża, trzeba ukochać tę swoją słabość i całkowicie oddać się woli Ojca - mówił.

- Dziękujemy Bożej Opatrzności za Ciebie, za twoje czułe, ojcowskie serce, szeroko otwarte dla wszystkich, za życzliwe i uśmiechnięte oblicze, które przyciągało jak magnes tchnącą z niego dziecięcą ufnością - żegnał kalwaryjskiego pielgrzyma o. Kośla.

- Twoje ciało, jak obumarłe ziarno składamy w kalwaryjskiej ziemi uświęconej modlitwami pielgrzymów, a nierzadko zroszonej ich łzami. Strzec je będzie Boża Rodzicielka Maryja, która tu króluje, uzdrawia i pociesza – mówił na koniec dawny prowincjał bernardynów. - Wierzymy głęboko, że to, co wyrosło z ziarna Twego życia zanurzonego w glebę tego świata, teraz już w całej pełni raduje oczy mieszkańców nieba, że to twoje ludzkie życie, jak ziarno gorczycy, na ziemi maleńkie, w niebie stało się prawdziwym miejscem spotkania ze Stwórcą - podsumował.

Kard. Jaworski został pochowany w krypcie kaplicy cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej, tak jak tego pragnął. - Dziś powraca do Kalwarii, by spocząć na zawsze w sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej. Wierzymy, że w domu Ojca Niebieskiego spotka wielkiego pielgrzyma kalwaryjskiego i serdecznego przyjaciela, świętego Jana Pawła II - mówił, żegnając go, kard. Stanisław Dziwisz. - Dziękujemy dziś Bogu za to, kim zmarły był i jakie zostawił nam dziedzictwo wiary i mądrości, wzór umiłowania Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, przykład oddania oraz wiernej służby Kościołowi i człowiekowi - dodał.

Magdalena Dobrzyniak

Żródło: krakow.gosc.pl



Назад